Fujifilm Superia 1600 vs konie
Stało się. Któregoś dnia zabrałem w końcu na padok analogową puszkę. Do nikona f50 przykręciłem obiektyw 55-200 z d80. Niestety nie mam pełnej zgodności między analogiem a tym szkiełkiem – nie działa AF. Pojawiają się też inne problemy, ale o tym później. Najważniejsze, że pomiar światła jak najbardziej działa, przysłoną też ładnie da się sterować z body – nic, tylko pstrykać.
Już na starcie popełniłem fatalny błąd. Sprawdzając, czy będę miał identyczne czasy wg priorytetu przysłony proponowane przez cyfrę i analoga (mierzone od szarej kartki przy identycznym jej oświetleniu), nie sprawdziłem, czy aby światło nie jest ciut za mocne i czy nie warto skorygować go o – 1 ev w dół… Efekt? Przypaliłem nieco zdjęcia… Zdarza się, jestem mądrzejszy na przyszłość.
Materiałem na którym przyszło mi pracować tym razem, był film fuji superia, szokujące jak dla mnie iso 1600. Z jakiego powodu szokujące? Nie zwykłem pracować na tak wysokich czułościach mając wstręt do ziarna. Tym razem jednak wysokie iso filmu dawało mi pewien komfort: bawiąc się obiektywem gdzie ostrzenie idzie z ręki, miałem zagwarantowane krótkie czasy naświetlania, co było bardzo ważne w przypadku, gdy przy 200mm nie miałem do dyspozycji stabilizacji (która w tym duecie też nie działa).
Jak już mówiłem, nie skorygowałem ekspozycji. Efekt?
Identyczny problem mam na pozostałych zdjęciach z tej sesji. Wypaliłem część bieli, do tego miałem jeszcze problemy z utrzymaniem ostrości w momencie, gdy koń szybciej się przemieszczał. Kolejne ciekawostki pojawiły się, gdy dociągnąłem ogniskową obiektywu do maksimum, pojawiła mi się… urocza winieta. Widoczna już na poprzednim zdjęciu, tym razem zaprezentowała się w pełnej okazałości:
Jak widać, nikuś 55-200 nie jest w stanie pokryć całości klatki. Z jednej strony daje to ciekawy efekt, jednak z 2giej domyślam się, że za jakiś czas będzie to dla mnie dość niewygodne i irytujące zjawisko.
Udało mi się poza wymienionymi wcześniej błędami, popełnić jeszcze kilka innych gaf: tradycyjnie nie domknąłem przysłony do f8. A zawsze sobie powtarzam: chcesz mieć ostre konie i jeźdźców? Nie otwieraj bardziej przysłony, niż 8…
poza tym wszystkim, finalnie udało mi się uzyskać pstryknięcie czy dwa, które mogę uznać za.. satysfakcjonujące na obecnym etapie.
Z pewnością fujifilm superia będzie częstym gościem na padoku / maneżu. Może nie w wersji 1600, nie lubię gdy konie są zbyt ziarniste, ale z pewnością jakaś 2setka się znajdzie (a nawet dwie – chyba nawet mam już je w torbie ;> )




