Archiwum dla grudzień, 2009
Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa #1
grudnia 31st
Z cyklu “walczymy z betonem w urzędach” – czyli idziemy coś załatwić do Spółdzielni. Wybaczcie, musiałem się tym z kimś podzielić…
Słowem wstępu: kilkanaście miesięcy temu wpadł nam do głowy pomysł: jako, że mamy dość małe miszkanko (39m), postanowiliśmy zaadaptować do celów mieszkaniowych część korytarza prowadzącego (tylko) do naszych drzwi. Przesympatyczna pani w Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej poinformowała nas, że niestety nie ma możliwości wykupu lub dzierżawy wspomnianego kawałka korytarza. Aktualnie obowiązujące prawo nie zezwala na wyłączenie części korytarza z części wspólnej, która należy do wszystkich lokatorów bloku (110 mieszkań w budynku). Powiało nieco optymizmem, gdy usłyszałem, że tak naprawdę obowiązujące aktualnie przepisy nie są do końca zgodne z prawem, w związku z czym działają tylko do końca 2009 roku. Sympatyczna Pani poradziła skontaktowac się znów ze Spółdzielnią na początku roku 2010 i zapytać, jak wtedy będą rozpatrywane kwestie związane z wykorzystaniem korytarza, z którego w chwili obecnej korzystam i tak tylko ja. Nie wytrzymałem do 1go stycznia i zadzwoniłem 30go grudnia. I tu zaczyna się nasza opowieść…
30-12-2009
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: Spółdzielnia, słucham?
- ja: witam, (mojenazwisko) z tej strony, chciałbym wykupić lub wydzierżawić kawałek korytarza który prowadzi tylko do moich drzwi. moi sąsiedzi już tak zrobili, chciałbym to zrobić i ja.
- kg: to ja może przełączę do działu uwłaszczeń, tam panu pomogą.
- ja: dziekuję
- kg: (łączę)
chwila oczekiwania, jakaś melodyjka…
- dział uwłaszczeń, słucham?
- ja: witam, (mojenazwisko) z tej strony, chciałbym poprosić o pomoc. interesuje mnie wykupienie lub dzierżawa kawałka korytarza, który prowadzi do moich drzwi. Oczywiście tylko do moich drzwi, sąsiedzi już zrobili kilka lat temu ten sam manewr u siebie i zaadoptowali korytarze idące tylko do ich drzwi.
- du: hm.. wiem pan, co, ja się za bardzo nie orientuję w temacie, ale myślę, że kierownik (tupadanazwisko) Panu pomoże.
- ja: o, super, mogę prosić o przełączenie do pana kierownika?
- du: no niestety, już nie ma go w pracy. proszę nejlepiej zadzwonić jutro.
- ja: w jakich godzinach mogę dzwonić?
- du: najlepiej pomiędzy godziną 7 a 8 rano.
- ja: w takim razie zadzwonię jutro, dziękuję za pomoc.
- du: proszę bardzo, do usłyszenia.
jak widać wiało optymizmem: mam nr telefonu do kierownika, który z pewnością będzie zorientowany w temacie.
Następnego dnia o 8:20 (ciut dłużej pospałem) dzwonię do Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: zabrzaska spółdzielnia mieszkaniowa, słucham?
- ja: witam, (mojenazwisko) z tej strony, z działem uwłaszczeń proszę.
- kg: łączę
…melodyjka, krótko gra, ktoś szybko odbiera telefon
- dział uwłaszczeń słucham?
- ja: witam, moje nazwisko (nazwisko), czy mogę prosić o połączenie z p. S? (S = kierownik)
- du: akurat wyszedł do innego działu, spróbuję przełączyć
tu następuję chwila poszukiwań odpowiedniego numeru, następnie słyszę dzwięk wybierania numeru telefonu na klawiaturze. Myślę sobie: nie kliknęła ‘przekaż’, zaraz mnie rozłączy. Zgodnie z przewidywaniami, po chwili słyszę w słuchawce ‘dup słuchawką!’. Rozmowa przerwana. Wykręcam ponownie numer.
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: zabrzańska spółdzienia mieszkaniowa, słucham?
- ja: z działem uwłaszczeń proszę
- kg: łączę
tim ti rim tim, melodyjka. Ktoś odbiera:
- Dział uwłaszczeń słucham?
- ja: witam, (nazwisko) ponownie, chyba zapomniała pani wcisnąć czegoś w aparacie, zamiast mnie przełączyć – rozłączyło.
- du: NO NIEMOŻLIWE!
- ja: możliwe
mogę prosić o ponowne przełączenie? - du: oczywiście, proszę w razie czego dzwonić też przez centralnę i prosić wew 240
- ja: dziekuję
- du: to przełączam
tym razem dobrze przełączyli. Tim ti rim tim, melodyjka. nikt nie odbiera. Dzwonię na centralę
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: spółdzielnia słucham?
- ja: (już nie podaję nazwiska bo wstyd) z wewnętrzym 240 proszę
- kg: łączę.
Tim ti rim tim, melodyjka. Zaczynam ją nucić pod nosem. Nikt nie odbiera. Wykręcam numer na centralę.
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: zabrzańska spółdzielnia mieszkaniowa, słucham?
- ja: (znów nie podaję nazwiska, staram się zmienić głos, bo pomyślą, że jakiś zboczeniec ciągle wydzwania) z działem uwałaszczeń proszę
- kg: łączę.
Tim ti rim tim, melodyjka.
- dział uwłaszczeń słucham?
- ja: (nazwisko) ponownie, chyba kierownika nie ma tam gdzie mnie pani skierowała…
- du: to wie Pan co? Proszę zadzwonić za jakieś 20 minut, na pewno już kierownik będzie.
- ja: to co, dzwonię o godzinie 9?
- du: tak, tak najlepiej.
- ja: to do usłyszenia, dobrego dnia.
Nastawiam budzik na godzinę 9. Równo o 9:00 dzwonię:
- ja: dzyń dzyń
- kobiecy głos: zabrzańska spółdzielnia mieszkaniowa słucham?
- ja: (bez nazwiska, na bezczela) z działem uwłaszczeń proszę.
- łączę.
jeeeeeeeeeest, moja ulubiona muzyczka. tim ti rim tim, wystukuję rytm kopytkiem.
- dział uwłaszczeń słucham?
- ja: (nazwisko) ponownie, miałem dzwonić o 9, oto i dzwonię. Jest już kierownik?
- du: no właśnie gdzieś wyszedł na zewnątrz przed sekundą, ale wie pan co, zostawiłam mu na biurku kartkę z informacją by do pana oddzwonił JAK TYLKO WRÓCI.
w tym momencie przechodzę chwilowe załamanie nerwowe. nie wiem jak to powiedzieć, ale…
- ja: tylko wie pani… Ciężko mu będzie do mnie zadzwonić, jeśli nie podawałem nikomu swoich danych, a już tym bardziej numeru telefonu…
- du: (dosłownie słyszę jak po 2giej stronie robi ktoś tak głupią minę, że aż podgłębiają mu się zmarszczki mimiczne) to ja zapiszę pana numer
- ja: (głosem żółwia, który nie dogonił sałaty): dobrze. (podaję numer telefonu i nazwisko)
- du: to kierownik jak tylko wróci, to zadzwoni.
- ja: czekam w takim razie na telefon, dziękuję i pozdrawiam
Koniec rozmowy. Minęła godzina od momentu, jak zostawiłem swój numer w Spółdzielni, nikt nie zawdzonił. I daję pół lewej nerki, że nie zadzwoni.
Ogólnie odnoszę wrażenie, że to będzie ciekawa i dłuuuuuuuga historia. O postępach w sprawie korytarza będę Was informować w kolejnych notkach
*****************
Aktualizacja
A jednak, niespodziewanie zadzwonił dziś telefon. Po 2giej stronie słuchawki usłyszałem samego Pana Kierownika! Nie dość, że oddzwonił i był miły, to w dodatku… Udzielił mi wszystkich niezbędnych informacji. Powiem Wam szczerze – jestem zdziwiony! By nie przedłużać: jeśli nazwiemy korytarzyk ‘pomieszczeniem gospodarczym’, to da się sporo z nim zrobić. Ciekawe… cdn.
