<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>esos` homepage &#187; film</title>
	<atom:link href="http://www.agares.pl/tag/film/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.agares.pl</link>
	<description>świat okiem esos`a</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Sep 2010 19:20:29 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Mientkie rzułtko</title>
		<link>http://www.agares.pl/2010/03/28/mientkie-rzultko/</link>
		<comments>http://www.agares.pl/2010/03/28/mientkie-rzultko/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 20:00:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[king]]></category>
		<category><![CDATA[legion recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[pod kopułą]]></category>
		<category><![CDATA[stephen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.agares.pl/?p=367</guid>
		<description><![CDATA[14 dni w telegraficznym skrócie: Rembrandt. Klisze. Ludzie. Fotografia. Smród ciemni. King. Durne filmy. I notoryczny brak czasu.
Siedzę nad zdjęciem zrobionym w.. chyba w 2002 roku. Wsiadłem wtedy któregoś ranka w samochód jadący Jedynką. Tak ot, niby bez powodu. Bardziej było to skutkiem stwierdzenia w pewien wrześniowy poranek, że może bym tak pojechał stopem na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>14 dni w telegraficznym skrócie: Rembrandt. Klisze. Ludzie. Fotografia. Smród ciemni. King. Durne filmy. I notoryczny brak czasu.</p>
<p>Siedzę nad zdjęciem zrobionym w.. chyba w 2002 roku. Wsiadłem wtedy któregoś ranka w samochód jadący Jedynką. Tak ot, niby bez powodu. Bardziej było to skutkiem stwierdzenia w pewien wrześniowy poranek, że może bym tak pojechał stopem na północ. Dojechałem wtedy nad morze &#8211; bo mogłem. Późnym wieczorem dotarłem do Gdańska. Przespałem się w jakimś schronisku, by następnego dnia z plecakiem pomaszerować w stronę morza. Szkoda mi było kasy na tramwaj, dreptałem więc długi, długi czas. Dotarłem, przedzierając się wcześniej przez jakiś magiczny las, działki, cholera wie co jeszcze. Najważniejsze było to, że w pewnym momencie za kolejnymi krzakami przez które musiałem się przebić, szumiał cel mojej drogi. Znalazłem piaszczystą dróżkę pomiędzy chwastami. Na jej końcu szumiał Bałtyk. Zdjąłem garba, zrobiłem durne zdjęcie, które leży zawsze pod ręką na lewo od klawiatury. Leży jako dowód, że kiedyś miałem więcej czasu na wszystko. Taki order. Medal. Świadectwo czynu.</p>
<p>Gapię się w papiery naświetlane w ciągu ostatnich zajęć. Bełchatów zerka ze zdjęcia. Koszmarny kadr, dupiata kompozycja, może się ścigać z autostopowym zdjęciem o to, którego należy się bardziej wstydzić. Co powoduje, że morski widoczek jest o wiele bardziej wartościowy od bełchatowskiego? Jego unikatowość. Straciłem bowiem kliszę, na której zarejestrowałem moment dotarcia do morza. Nie powielę już tego widoku, nie zarejestruję ponownie obrazu na kartce innego papieru. Zdjęcie stało się dziełem. Niezbyt wysokich lotów dziełem, ale jednak dziełem. Dziełem na miarę moich ówczesnych możliwości.</p>
<p>Gapię się na ten skretyniały obrazek, z którego straszy różowa karimata, zmęczony życiem plecak, jakieś obsikane przez psa krzaki i zaczyna do mnie docierać, jakim to sposobem jedno zdjecie może mieć swoją wartość. Unikalność. Niepowtarzalność.  Kiedyś postrzegałem fotografię, jako środek przekazu który pozwala na nieskończone powielanie zarejestrowanych zdarzeń. Nie pojmowałem, jak można sprzedać zdjęcie. Jak wartość może mieć obraz zawarty w kadrze, jeśli jestem w stanie uzyskać go raz jeszcze posiadając kliszę.</p>
<p>No właśnie, nie posiadam jej. Rozumiem już skąd ceny zdjęć idące w setki, tysiące euro.</p>
<p>Mój mały skarb w formacie 9&#215;13. Na papierze Kodaka. Bezcenny.</p>
<p>Jeśli Rembrandt był mistrzem portretowania, to ja jestem jednorazowym mistrzem dokumentacji Ważnego Wydarzenia: dotarcia do morza.</p>
<p>Zostawmy jednak tę nieszczęsną fotografię &#8211; jeszcze się tu o niej dość naprodukuję. Warto wspomnieć o czymś, co nie śmierdzi ciemnią: o tym, co wystrugał King. A wystrugał coś zacnego&#8230; Przyznam się bez bicia &#8211; wszedłem w posiadanie książki z powodu reklamy która atakowała mnie z każdej strony. &#8216;King wraca do formy&#8217;, &#8216;książka, która dorówna miasteczku Salem&#8217; itd. Kurde, chyba nie kłamali. Książka jest.. dobra. Pachnie Kingiem, podaje mi efekt pracy palców Autora &#8211; prawdziwego Autora, którego poznałem dzięki &#8216;Sklepikowi z marzeniami&#8217; czy &#8216;Misery&#8217;. Po tym, co ostatnio King uwalił odnoszę wrażenie, że wraz z &#8216;Pod kopułą&#8217; wraca do mnie pies, który przeprasza za nasranie na dywan i chętnie poda mi moje ulubione kapcie. Dobry King, dobry. Dostaniesz kość &#8211; kupię następną Twoją książkę.</p>
<p>Swojego gnata z pewnością nie dostanie nikt, kto miał związek z wysraniem filmu(?) <a title="legion film recenzja" href="http://www.youtube.com/watch?v=u8lGCjd9W8U&amp;feature=fvst" target="_blank">Legion</a>.  Szczęście w nieszczęściu: nic mnie nie kosztowało obejrzenie tego &#8211; że tak zaszaleję z nazwą &#8211; &#8216;filmu&#8217;. Legion to twór, który powinien zostać skrócony do 30 minut &#8211; na tyle czasu projekcji sumują się sensowne sceny Legionu. Skąd taka nie do końca pozytywna recenzja? Cóż&#8230; Trailer z zapowiedzią i krótkim wprowadzeniem prezentuje najlepsze sceny. Cała reszta poza trailerem to pseudointelektualne pogaduszki o życiu, wierze, aniołach, demonach i zniszczeniu. Do kompletu brakuje wstawek z reklamą sklepu z bronią: &#8216;W filmie wykorzystano gnata ze sklepu Dżony i s-ka. Chcesz palnąć w łeb? Kup Glocka, dorzucimy jedną kulę gratis! W sam raz na samobójsto podczas oglądania tego gównianego tworu!&#8217;</p>
<p>Fuj&#8230; Dobrze, że obok łóżka leży &#8216;Pod kopułą&#8217;. Zawsze po niezbyt udanym wyborze filmu można zająć się czymś, do czego ktoś się faktycznie przyłożył&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.agares.pl/2010/03/28/mientkie-rzultko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ciacho</title>
		<link>http://www.agares.pl/2010/01/09/ciacho/</link>
		<comments>http://www.agares.pl/2010/01/09/ciacho/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 22:56:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[ciacho]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.agares.pl/?p=200</guid>
		<description><![CDATA[Hm&#8230; Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co mogło być powodem powstania tego&#8230; Tworu. Najwyraźniej moje zbyt skromne możliwości intelektualne nie mogą ogarnąć idei która przyświecała osobie piszącej scenariusz&#8230;
Naprawdę, idąc do kina miałem nadzieję, że uśmiechnę się w końcu przy błyskotliwej polskiej komedii. Stało się zupełnie inaczej. Cierpiałem męki, nie mogąc się doczekać końca projekcji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hm&#8230; Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co mogło być powodem powstania tego&#8230; Tworu. Najwyraźniej moje zbyt skromne możliwości intelektualne nie mogą ogarnąć idei która przyświecała osobie piszącej scenariusz&#8230;</p>
<p>Naprawdę, idąc do kina miałem nadzieję, że uśmiechnę się w końcu przy błyskotliwej polskiej komedii. Stało się zupełnie inaczej. Cierpiałem męki, nie mogąc się doczekać końca projekcji. Gdyby nie to, że poszliśmy na Ciacho większą grupą, najpewniej bym wyszedł.</p>
<p>Ciacho, to dziwny zlepek starych jak świat dowcipów, odrobine absurdalnego i niesmacznego humoru który jak się domyślam, miał być przyprawą nadającą filmowi smak. Smak&#8230; Lubię nie do końca normalne dowcipy o nieco odbytowym charakterze, jednak to co z kilkoma NAPRAWDĘ dobrymi kawałami zrobili nieudolni aktorzy na ekranie, woła o pomstę do nieba. Aktorzyny chyba nie za bardzo pojmowały niesmaczny sens kawałów które mieli odegrać przed kamerą. A to było z góry skazane na porażkę.</p>
<p>Film od samego początku nie klei się. Trzeba przebrnąć przez ciężkie rozwolnienie scen bez związku, by dotrwać do czegoś, co chyba stanowi główny wątek Ciacha. Zakończenie jest równie zaskakujące, co wylatujący w powietrze samochód w każdym z odcinków The A-Team. Zaś środek&#8230; jest jak kac na który nie pomaga żadna tabletka. Jeden wielki koszmar.</p>
<p>Osobiście czuję się&#8230; Obrażony. Jeśli ktoś podsuwa mi ten film jako komedię i ma mnie za osobę, której można wmówić, że otrzymała doskonały produkt filmowy, to oznacza, że po stronie Ciacha są ludzie mający mnie za debila bez własnego zdania, któremu można sprzedać gówno z karteczką &#8216;czekolada&#8217; i który to debil jeszcze będzie się cieszyć z udanego zakupu.</p>
<p>Odradzam ten film. Z całego serca. Dwa bilety do Multikina w weekend to koszt 40-50zł. Radzę wpłacić te pieniądze na konto WOŚP, nic nie stracicie, a przynajmniej pomożecie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.agares.pl/2010/01/09/ciacho/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>konie vs film 400/36 &#8211; Rossman</title>
		<link>http://www.agares.pl/2009/12/30/konie-vs-film-40036-rossman/</link>
		<comments>http://www.agares.pl/2009/12/30/konie-vs-film-40036-rossman/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Dec 2009 11:17:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[foto]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[konie]]></category>
		<category><![CDATA[małoobrazkowy]]></category>
		<category><![CDATA[rossman]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.agares.pl/?p=139</guid>
		<description><![CDATA[Któregoś pięknego dnia w moje ręce wpadł film sprzedawany przez sieć Rossmana &#8211; kolor iso 400. Cena nie była mordercza (około 9zł), postanowiłem więc sprawdzić jak się spisze ten materiał na padoku.
Jako, że film był mniej czuły od Fujifilm Superia 1600 na którym pracowałem chwilę wcześniej, nie miałem już do dyspozycji tak przyjaźnie krótkich czasów jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Któregoś pięknego dnia w moje ręce wpadł film sprzedawany przez sieć Rossmana &#8211; kolor iso 400. Cena nie była mordercza (około 9zł), postanowiłem więc sprawdzić jak się spisze ten materiał na padoku.</p>
<p>Jako, że film był mniej czuły od <a href="http://www.agares.pl/2009/12/29/fujifilm-superia-1600-vs-konie/">Fujifilm Superia 1600</a> na którym pracowałem chwilę wcześniej, nie miałem już do dyspozycji tak przyjaźnie krótkich czasów jak &#8216;rolkę temu&#8217;. Postanowiłem jednak sprawdzić, czy dam radę ustrzelić rozbrykane kopytne szalejące po padoku. Złapałem więc za pierścień ostrości i zacząłem polowanie&#8230; Udało mi się wstrzelić w 3 zdjęcia, jedno z nich jestem w stanie przetrawić:</p>
<div id="attachment_141" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/259800301.jpg"><img class="size-full wp-image-141 " title="rozszalały źrebak" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/259800301.jpg" alt="rozszalały źrebak" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">rozszalały źrebak</p>
</div>
<p>Zdecydowanie czeka mnie wiele pracy z ostrzeniem szybciej poruszających się obiektów ;&gt;</p>
<p>W czasie, gdy młodziaki brykały radośnie, starsza część kopytnych postanowiła zaprezentować swą nieco dojrzalszą strone. Siwa o której mowa, przyszła kulturalnie się przywitać, wsadziła mi obślinioną mordę pod pachę, po czym zaczęła dostojnie pozować:</p>
<div id="attachment_142" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980028.jpg"><img class="size-full wp-image-142 " title="Siwa pozująca" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980028.jpg" alt="Siwa pozująca" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">Siwa pozująca</p>
</div>
<p>By nie przesadzić z ilością błękitnej krwi na zdjęciach, odrzuciła swoje &#8216;ślachetne&#8217; pozy i jak na konia przystało, postanowiła się porządnie wytarzać obok rozkosznie parującej kupki:</p>
<div id="attachment_143" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980031.jpg"><img class="size-full wp-image-143 " title="Siwa w trakcie panierowania" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980031.jpg" alt="Siwa w trakcie panierowania" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">Siwa w trakcie panierowania</p>
</div>
<p>Wrażenia z pierwszych chwil pracy z filmem &#8216;made for rossman&#8217;? Przy iso 400 można było spokojnie spróbować łapania ruchu na padoku. Przy lepszych warunkach oświetleniowych spróbuję podejść do tematu galopu. Będzie mi jednak potrzeba przynajmniej 1/1000 sekundy, bez stabilizacji w obiektywie boję się, że nie utrzymam nawet 1/500 w 200mm.</p>
<p>Wracamy do zdjęć: konie znudzone moją obecnością zaczęły robić to, co lubią najbardziej, czyli nic. Opuściłem więc senne towarzystwo i udałem się na maneż. W miarę równe światło, oraz sporo oddalone od konia elementy tła wróżyły możliwość ustrzelenia czegoś ciekawego. Oczywiście pracując na 55-200mm niezmiennie mialem problem z winietowaniem. Cóż jednak poradzić&#8230;</p>
<div id="attachment_144" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980034.jpg"><img class="size-full wp-image-144 " title="maneż, koń, winieta" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980034.jpg" alt="maneż, koń, winieta" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">maneż, koń, winieta</p>
</div>
<p>Na dobrą sprawę dopiero po 2 &#8211; 3ch dniach od odebrania materiału z labu zacząłem doceniać konkretnie tę kliszę. Pal diabli winietę, patrząc na te fotki czuję się, jakbym miał przed sobą o wiele lepiej przyprawioną potrawę, niż coś do jedzenia z elektronicznego fotofastfooda.</p>
<div id="attachment_145" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980035.jpg"><img class="size-full wp-image-145 " title="pod zieloną ścianą" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980035.jpg" alt="pod zieloną ścianą" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">pod zieloną ścianą</p>
</div>
<p>Zaczynam też coraz bardziej doceniać las w tle. Fantastycznie odcina niechciane (czasami) niebo, a jednocześnie będąc ciemniejszym od Pinia, podkreśla jego&#8230; barwę? Nie ściąga na siebie uwagi podczas oglądania zdjęć.</p>
<div id="attachment_146" class="wp-caption alignnone" style="width: 280px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980036.jpg"><img class="size-full wp-image-146 " title="co z tą przysłoną?" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980036.jpg" alt="co z tą przysłoną?" width="270" height="407" /></a>
<p class="wp-caption-text">co z tą przysłoną?</p>
</div>
<p>Muszę się jeszcze cały czas pilnować z przysłoną. Okrutnie cierpię nie mogąc zerknąć do exifa i podpatrzeć, co sknociłem, co mógłbym poprawić. F8. Chyba sobie to wydziaram na czole <img src='http://www.agares.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Kiedy w końcu koń będzie miał dość i zacznie się chować na widok mnie z aparatem. Już teraz widząc, jak się zbliżam, zaczyna robić.. dziwne miny:</p>
<div id="attachment_147" class="wp-caption alignnone" style="width: 490px"><a href="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980038.jpg"><img class="size-full wp-image-147 " title="Pinio prezentuje uśmiech traktorzysty" src="http://www.agares.pl/wp-content/uploads/2009/12/25980038.jpg" alt="Pinio prezentuje uśmiech traktorzysty" width="480" height="319" /></a>
<p class="wp-caption-text">Pinio prezentuje uśmiech traktorzysty</p>
</div>
<p>Podsumowanie: iso 400 na padoku &#8211; to chyba minimum w warunkach takich, jak tego dnia. Jak dla mnie &#8211; akceptowalna ilość ziarna. Muszę jeszcze doczytać, jak dobierać materiał do naświetlenia pod względem balansu bieli. Wszak zachmurzony dzień i słoneczny dzionek to trochę inna barwa światła. Jestem ciekaw, czy zobaczę wyraźną różnicę.</p>
<p>A póki co &#8211; do filmów z Rossmana z pewnością będę wracał. Jak na moje obecne potrzeby &#8211; dają radę <img src='http://www.agares.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.agares.pl/2009/12/30/konie-vs-film-40036-rossman/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
