Czasami nijak nie potrafię wstrzelić się tak, jak powinienem. Nie wiem, czy to kwestia mrozu, czy braku ręki, czy najzwyczajniej w świecie nie mam dnia na to, by latać z aparatem przy koniach.

W takie dni nie pojmuję kompletnie, jak przy f2.8 wstrzelić się w ostrość na całej długości konia. Jeśli szarpę się z nikusiem 55-200 na przysłonie 8.0, a pomimo tego ostrość dziwnie mi się kończy na głębokości 60cm – dostaję pierdolca.  Teoretycznie przy strzale z 18 metrów powinienem mieć ostrość głęboką na ponad dwa metry. A jednak tak nie jest… Rozumiem – gdyby padał śnieg, była mgła, w obrazie ewentualnie by brakowało kontrastów by AF miał na czym się załapać, ale w czystej sytuacji gdy pięknie obszywka czapraka wyrywa się kolorem z obrysu konia… Gdy w takich warunkach nie umiem się prawidłowo wstrzelić z ostrościa – chce mi się płakać.

Pamiętam moment, gdy miałem przykręconą do puszki sigmę ze stałym f2,8 – byłem w stanie wyrzeźbić nią wszystko. Konie fotografowane podczas przejścia przy padoku idealnie wgryzły mi się w głębię ostrości:

sigma f2.8 70-200

sigma f2.8 70-200

A wczoraj? Szkoda gadać… Tak czy inaczej – popełniłem wczoraj kilka fot. I chyba nie do końca jestem z nich zadowolony. Za dużo pracy wymagały później w postprodukcji. A to nie jest dobre…

Swoją drogą miałem.. hm.. powrót do praktyk z Łabęd. Ukłoniła mi się wiedza, którą posiadłem podczas obcowania zimowego na padoku z karym Avikiem. Czarny koń i biały śnieg – to było wyzwanie… Dzięki tamtym męczarniom w dniu dzisiejszym przestaję się bać śniegu przy czarnych koniach. Do tego za przeproszeniem – Zoner w wersji 12 fantastycznie operuje na wyciąganiu szczegółów z czerni (oczywiście jeśli nie są zbyt ’spalone na czarno’). Efekt? Przy ładnie zbudowanym koniu można od strony cienia wyciągnąć wiele szczegółów budowy / muskulatury kopytnego:

Admirał

Admirał

Cholernie to cieszy. A jednocześnie budzi nieco niepokoju: czy aby nie przesadzam ingerując tak bardzo w zdjęcie? Z 2giej strony – dla każdego liczy się efekt końcowy. Tym bardziej, że na dobrą sprawę obecnie komputer nie różni się zbyt wiele od algorytmów wpakowanych do aparatu. Chcąc być całkiem szczerym – chyba bym musiał pracować tylko na kliszy. A na to wczoraj czasu nie miałem.

Kolejny koszmarek wczorajszego dnia skarogniady konik na śniegu. Nie znałem nijak sposobu, by go złapać AF. Musiałbym jechać na manualu – na to czasu nie miałem. Do tego jeździeć ubrany w podobnej tonacji do umaszczenia konia – i mamy horror. Aż się dziwię, że nikuś nie zwrócił się do mnie obiektywem mówiąc: ‘Stary, powaliło Cię? Z czego ja mam tutaj brać pomiar?!??!?’…

Nic, tylko płakać.

Maniana P

Maniana P

Całe szczęście, że jeźdźcy nie mieli nic przeciwko jeździe po ścianie, która mnie najbardziej interesowała. Czyli po tej, która miała najfajniesze swiatło ;)

Wnioski z wczorajszej sesji? Doczytać, czy niska temperatura jest w stanie wpływać na skuteczność działania AF…