Wpisy otagowane stolik
Jak zrobić stolik (stół) bezcieniowy? – cz. 2
grudnia 14th
Wracamy na kilka chwil do wpisu jak zrobić stół bezcieniowy
Może pamiętacie, a może nie – miałem zamiar zrobić coś z wychodzącym mi od spodu niczym żółwie nindża cieniem. Pomysłów było kilka, wszystkie w sumie można było wsadzić sobie tam, gdzie słońce nie dochodzi (w sumie tam nie ma problemu cienia, więc problem rozwiązany). Szukając jednak nieco mniej analnych rozwiązań, wróciłem do jednego ze zdjęć podpatrzonych na stronie fotoserwisu, czyli firmy od której bezczelnie zerżnąłem rozwiązanie dot stolika bezcieniowego:
Stolik – http://www.fotoserwis.lublin.pl
Podczas analizy powyższej fotografii musiałem wrócić do matematyki wyższego poziomu… W celu dokładnego określenia sposobu dostarczania światła, a dokładnie ilości jego źródeł, policzyłem do trzech i wyszło mi, że potrzeba trzech (3!) lampek, a nie 2ch! I wszystko stało się (dosłownie) jasne.
Korzystając z okołoświątecznych zakupów w Ikei (tak tak, prawdziwy mistrz oszczędności jedzie 25km samochodem w jedną stronę, by zaoszczędzić 3 zł na świeczkach o zapachu zdechłego jabłka), udałem się na dział oświetleniowy, gdzie uzbrojony w gustowną torebkę koloru żółtego, zacząłem poszukiwania taniego źródła światła. Udało mi się po 10 minutach wypatrzyć lampki w oszałamiającej cenie +/- 12 zł brutto za sztukę! Radość moja nie miała końca. Zapakowałem 3 sztuki do gustownej żółtej torby (kurwa, musiałem wyglądać jak teletubiś!), a następnie wyruszyłem na poszukiwania żarówek.
Fotoserwis zalecał, by oświetlać stolik trzema Philipsami 23W 6500K. Możecie wierzyć lub nie, ale na ŻADNEJ paczce cholernych żarówek nie podali temp. światła! Nosz kurza twarz! Jak człowiek ma projektować taki np kibel, jeśli nie wie, jakiej temperatury będzie światło którego użyje do czytania gazety podczas wysłuchiwania pozdrowień od tasiemnca?!?! Toż to może zburzyć całą atmosfere robienia kupy…
Wracamy do tematu. Nie napisali jaka temp, więc kupiłem to, co było. I dobrze zrobiłem. Zawsze można sobie skorygować o jednego, czy dwa Kelwiny… Skręciłem dzień później całość zestawu, rozstawiłem stolik (w zasadzie to żona mnie do tego zmotywowała – miała do sfocenia jakieś kolczyki, a że nie uśmiechała mi się noc na kanapie z psem, to sami rozumiecie…), postawiłem aparat na statywik i…
Stolik bezcieniowy – kolczyki
…wykonałem kilka testowych strzałów. Cień został zniesiony z powierzchni.. stolika. Dwie lampki oświetlały bokami obiekt przez daszek z plexy, a trzecia lampka doświetlała obiekt od spodu. Udało się w ten sposób ładnie przepalić tło, bez zbędnego wyjarania samego obiektu. Wziąłem się za coś trudniejszego – naszyjnik:
Stolik bezcieniowy – naszyjnik
Problem z naszyjnikiem był taki, że naszyjnik to większy obiekt… raz, że w końcu musiała mi się skończyć głębia ostrości, a dwa – poj. mała lampka nie jest jednak źródłem światła, które idealnie oświetli dużą powierzchnię. Jednak muszę stwierdzić, że jestem zadowolony z otrzymanego efektu – widzę jakiś delikatny progres
I ten cień… w końcu ubiłem skurczybyka, aż próbnik kolorów radośnie w okolicach naszyjnika pokazuje 255,255,255!
Stół bezcieniowy – naszyjnik 100%
Nie pozostaje nic innego, jak brać się powoli za kolejny obiekt w kolejce do fotografowania. Ale to może jutro, czy coś…
A na deser: jak wygląda moje stanowisko pracy? A tak:
Stolik bezcieniowy – 'stanowisko pracy'
Ta – daaaaaaaaaaam!
